Zaproszenie na WEEKEND Z JEŹDZIECTWEM NATURALNYM BEZ TAJEMNIC

WEEKEND Z JEŹDZIECTWEM NATURALNYM BEZ TAJEMNIC
Termin:19 – 20.10.2013
Loka­li­zacja: SO ŁĄCK, MAZOWSZE, 7km od Płocka,http://www.solack.pl/
Pro­gram szkoleń JNBT roz­winął się w tempie jakiego sami się nie spo­dzie­wa­liśmy. Sta­no­wimy już zna­czącą spo­łecz­ność jeź­dziecką.
Są wśród nas ludzie cie­kawi i wyjąt­kowi. W tym całe mnó­stwo osób pro­fe­sjo­nalnie zwią­za­nych z końmi. Ale oprócz takich wyda­rzeń jak Myśląc o Koniu czy obozy JNBT nie mie­liśmy okazji poznać się wszyscy nawzajem. Pro­po­nu­jemy zatem spo­tkanie stu­dentów i miło­śników JNBT i ich gości w paź­dzier­ni­kowy weekend w oka­załym ośrodku Stada Ogierów w Łącku. W tym roku zaczę­liśmy tam szko­lenia i przy­chyl­ność władz  ośrodka , ciepła atmos­fera oraz nie­zwykła infra­struktur a którą posta­wiono do naszej dys­po­zycji daje szansę na spę­dzenie
cie­ka­wego i edu­ka­cyj­nego week­endu pod para­solem JNBT. To tu w końcu Sko­rupko pły­wała w negliżu a Woło­dy­jowski szer­mował z Bohunem
więc nudno raczej nie będzie…
Mamy do dys­po­zycji: stajnie do 100 koni, halę, maneże, okólnik, park, hotelik i dworek nad jeziorem, sale do kon­sul­tacji i wykładów, plac  namio­towo-cam­pin­gowy, oko­liczne tanie agro­tu­ry­styki, cate­ring.
W pro­gramie tego 2 dnio­wego spo­tkania zna jdziecie:
- kli­nika Joe Turner zwy­cięzcy Myśląc o Koniu „Roz­wiązuj pro­blemy w tre­ningu i zostań jeźdźcem zaawan­so­wanym
- „Hor­se­man­ship not For­ce­man­ship” (moż­liwy udział jako uczestnik ze swoim  koniem)
- kli­nika Andrzej Maka­ce­wicz – „Relacje to klucz do jeź­dziec­kich marzeń- co chcesz aby twój koń dla ciebie zrobił” (możecie brać udział jako uczestnik ze swoim koniem)
- aukcje koni do sprze­daży zwią­za­nych z JNBT (z hodowli i od wła­ści­cieli cer­ty­fi­ko­wa­nych JNBT)
- pokazy i zabawy stu­dentów i naszych fanów,
- park habi­tu­acyjny czyli „Strachy na lachy” – sprawdź na co jeszcze nie odczu­liłeś swo­jego konia
- tre­ning zała­dunku do przy­czepy czyli „Nie taki diabeł straszny”
- paso­wanie wędzideł
- nie lonżuj na poje­dyn­czej lonży – spróbuj jak łatwa jest wła­ściwa praca na lon­żach
- kon­sul­tacje wete­ry­na­ryjne, hodow­lane i tre­nin­gowe – „Od Źre­baka do wierz­chowca”
- loty balonem „Spójrz na konie z innej per­spek­tywy”
- pre­zen­tacje ośrodków, stajni, tre­nerów zwią­za­nych z nurtem JNBT
- sto­iska
- znaj­dziecie siodła nowe i uży­wane oraz inny sprzęt,
- Sier­ściu­chowy Targ (można przy­wieźć wszystko co chcecie i wystawić na sprzedaż)
- no i wspólny sobotni zrzut­kowy grill i wie­czorek z ogni­skiem nad jeziorem przed Białym Dom­kiem
Koszt udziału:
Stu­denci JNBT z cer­ty­fi­katem 20 zł./dzień (przy zapro­szeniu dwóch gości, opłata stu­denta 10 zł/dzień)
Goście 40 zł/dzień
Dzieci do lat 14 gratis
Uczestnik z koniem klinik J.Turner lub A.Makacewicz — 80 zł/udział
Noc­legi na terenie ośrodka 40 zł/dzień oraz oko­liczne agro­tu­ry­styki od 30 zł/doba
Cam­ping 10 zł za pobyt namiot/przyczepa
Box ze ście­le­niem i owsem 20 zł/doba
Wysta­wienie konia na aukcję 20 zł (pre­zen­tacja konia własna a druki do opisu konia w biurze JNBT, www.jnbt.pl )
Udział konia w dowol­nych tre­nin­gach 20 zł (park, przy­czepa, lon­żo­wanie, kon­sul­tacje, paso­wanie wędzidła)
Impreza wie czorna grill 15 zł (alkohol we wła­snym zakresie).

18. września 2013 by Katarzyna Majewska
Categories: Aktualności, Imprezy konne, Ogłoszenia | Możliwość komentowania Zaproszenie na WEEKEND Z JEŹDZIECTWEM NATURALNYM BEZ TAJEMNIC została wyłączona

Foto-relacja „Ścieżka Huculska w Wielkopolsce“

VIII Wiel­ko­polski Czem­pionat Koni Hucul­skich odbył się w ostatnią sobotę sierpnia przy pięknej sło­necznej pogo­dzie, na terenie Stajni Sadyba. W tym pięknie poło­żonym miejscu dobrze czuły się zarówno konie i jeźdźcy jak i zgro­ma­dzona publicz­ność. Pano­wała pik­ni­kowa atmos­fera cho­ciaż w trakcie zawodów nie zabrakło emocji. W między czasie można było podzi­wiać pokaz psów raso­wych. Mamy nadzieję że za rok spo­tkamy się w jeszcze więk­szym gronie, już teraz ser­decznie zapra­szamy wła­ści­cieli koni i publicz­ność! Do zoba­czenia za rok w Bogu­szynku.

 

DSC_0228DSC_0155DSC_0157

DSC_0288 DSC_0624DSC_0229 DSC_0642 DSC_0647 DSC_0655 DSC_0674 DSC_0677 DSC_0679 DSC_0752 DSC_0756 DSC_0778 DSC_0782 DSC_0796 DSC_0800

18. września 2013 by Katarzyna Majewska
Categories: Aktualności, Imprezy konne | Możliwość komentowania Foto-relacja „Ścieżka Huculska w Wielkopolsce“ została wyłączona

Zaproszenie na „Ścieżkę Huculską“ w Wielkopolsce

  VIII WIELKOPOLSKI CZEMPIONAT KONI HUCULSKICH

Ser­decznie zapra­szamy hodowców, miło­śników koni oraz wszyst­kich zain­te­re­so­wa­nych na Czem­pionat Użyt­kowy Koni Hucul­skich, który odbę­dzie się 31 sierpnia  /sobota/ 2013 r. w miej­sco­wości BOGUSZYNEK  9, gm. Nowe Miasto nad Wartą u pań­stwa Zofii i Mariana Sie­jaków. Jest to ósma edycja Czem­pio­natu w Wiel­ko­polsce.

 Rodzaj zawodów: próba dziel­ności i ścieżka eli­mi­na­cyjna do kra­jo­wego czem­pio­natu koni hucul­skich.

22. sierpnia 2013 by Katarzyna Majewska
Categories: Aktualności, Imprezy konne, Ogłoszenia | Tags: , , , | Możliwość komentowania Zaproszenie na „Ścieżkę Huculską“ w Wielkopolsce została wyłączona

Poziom współczynnika inbredu u koni huculskich urodzonych w latach 1945 – 2012

Stałe moni­to­ro­wanie współ­czyn­nika inbredu w małych, zamknię­tych popu­la­cjach zwie­rząt, do jakich należą konie hucul­skie, jest ważne zarówno z teo­re­tycz­nego jak i prak­tycz­nego punktu widzenia. Przy­jęto, że u zwie­rząt gospo­dar­skich bez­pieczny współ­czynnik inbredu nie powi­nien prze­kra­czać 10%.
Pierwsze pro­gramy mające na celu zmniej­szenie inbredu w popu­lacji koni hucul­skich two­rzone były w SK Siary w 1979 roku przy udziale Kazi­mierza Gajew­skiego i Michała Rudow­skiego. Zakład Hodowli Koni AR w Kra­kowie w 1980 roku roz­po­czął badania naukowe doty­czące koni hucul­skich. Do 1983 roku pro­wa­dzono prace pilo­towe. Następnie opra­co­wano per­spek­ty­wiczny plan hodowli koni hucul­skich na 50 lat, do któ­rego pod­stawę sta­no­wiła praca wyko­nana w 1983 roku przez Wandę Olech z Zakładu Gene­tyki Sto­so­wanej SGGW-AR w War­szawie. Zatwier­dzony pro­gram hodow­lany był dziełem zespołu pod kie­run­kiem Erazma Brze­skiego w skła­dzie: Jan Barzyk, Kazi­mierz Gajewski, Maciej Jac­kowski i Michał Rudowski. Nie­stety nie utrzy­mano tego pro­gramu w ści­słych ryzach nawet w hodowli pań­stwowej, nie mówiąc już o hodowli pry­watnej, która po zmia­nach ustro­jo­wych zaczęła się prężnie roz­wijać. Wielu hodowców sto­suje indy­wi­du­alny dobór ogiera do klaczy w celu mini­ma­li­zacji inbredu, nie­stety jednak nie wszyscy.
Średni współ­czynnik inbredu źre­biąt koni hucul­skich uro­dzo­nych na terenie Polski w latach 1945 – 2012, łącznie 9659 koni, przed­sta­wiono na wykresie. Średni współ­czynnik inbredu wzra­stał od 0,23% w 1945 roku, do 9,36% w 2000 roku. W latach 1950 – 1980 wahał się od około 1% do 3%. Większe skoki poziomu inbredu poja­wiły się w latach: 1946, 1951, 1958, 1959, 1965, 1972, 1975, 1977 i 1983. Były one spo­wo­do­wane wystą­pie­niem poje­dyn­czych źre­biąt o bardzo wysokim współ­czyn­niku inbredu (od 12,50% do 28,62%), które przy nie­wiel­kiej liczeb­ności uro­dzo­nych w tym czasie koni (od 3 do 35) znacznie zawa­żyły na średnim wyniku.
W latach 2001 – 2008 średni współ­czynnik inbredu nieco spadł. Naj­niższy w tym okresie był w 2002 roku i wynosił 8,43%. Spadek ten mógł być wyni­kiem wyko­rzy­stania w roz­ro­dzie spro­wa­dzo­nych zza gra­nicy, nisko spo­krew­nio­nych z polską popu­lacją koni hucul­skich ogierów takich jak: Ban­dita Khc 192 (Ousor Zmrzlik Mars – Luna Gurgul Edo 2 – 6), Hroby XXI-50 Khc 213 (Hroby XXI – 450 Pie­trosu VIII-23), Ousor VIII-50 Khc 250 (Ousor VIII – 601 Goral XV-41), Pri­slop IX-81 Khc 270 (Pri­slop IX – 637 Pie­trosu IX-14), Puchacz (Pri­slop X-8 – Puszka ex Pri­slop X-4).
Nie­stety w 2012 roku średni współ­czynnik inbredu u uro­dzo­nych źre­biąt koni hucul­skich znowu osią­gnął poziom 9,36%.
Zwie­rzęta nie­zin­bre­do­wane wystę­po­wały w popu­lacji do 1974 roku. W póź­niej­szych latach osob­niki nie­zin­bre­do­wane poja­wiły się tylko w 1982, 1989 i 1991 roku, były to jednak wywo­dzące się z hodowli tere­nowej konie o krót­kich, czę­ściowo nie­zna­nych rodo­wo­dach: Hosa­dyna 4/Rz (Umiar Khc 64 – Hala po NN) uro­dzona w 1982 roku, Pipi 2/Wł (Pusz­czyk Khc 161 – Dukla po NN) uro­dzona w 1989 roku i Wanta 6/Rz (Wakat Khc 179 – Gwiazdka po NN) uro­dzona w 1991 roku. Jednak więk­szość potomków tych koni została póź­niej uznana za kuce lub konie małe i wyeli­mi­no­wana z hodowli koni hucul­skich. Osob­niki, któ­rych nie uznano za hucuły, zostały pomi­nięte przy liczeniu śred­niego współ­czyn­nika inbredu.
Uro­dzone w Polsce koniem o naj­wyż­szym współ­czyn­niku inbredu, wyno­szącym aż 33,17%, to potom­stwo ogiera Lutek (Ori – Lawenda po Lubas), uro­dzona w 2009 roku Pita (od Puzia po Lutek), uro­dzone w 2011 roku: Parys (od Pru­deria po Lutek), Picasso (Pronia po Lutek), Pliszka (od Puzia po Lutek) i uro­dzone w 2012 roku: Pan­dora (od Pronia po Lutek), Persej (od Pru­deria p Lutek), Pluton (od Puzia po Lutek).
Nasuwa się wniosek, że dobór ogierów do klaczy winien być doko­ny­wany z większą uwagą i sta­ran­no­ścią ze strony hodowców. Ponadto dla powstrzy­mania wzrostu współ­czyn­nika inbredu korzystny mógłby być kolejny import zagra­nicz­nych ogierów nie spo­krew­nio­nych z pol­skimi kla­czami.

autor: Kata­rzyna Kwie­cińska-Olszewska

 

Poniżej średni poziom współ­czyn­nika inbredu u źre­biąt koni hucul­skich uro­dzo­nych w latach 1945 – 2012, oraz liczba źre­biąt uro­dzo­nych w poszcze­gól­nych latach.

bez tytułu

bez tytułu2

20. sierpnia 2013 by Tomasz Maciejewski
Categories: Aktualności, Artykuły o koniach | Możliwość komentowania Poziom współczynnika inbredu u koni huculskich urodzonych w latach 1945 – 2012 została wyłączona

W obronie kasztanowatych hucułów

Na Huculsz­czyźnie było sporo kasz­ta­no­wa­tych koni hucul­skich. Wśród 701 klaczy, czysto hucul­skiego pocho­dzenia, któ­rych umasz­czenie podaje Hol­länder w książce „Koń huculski“ (1938) było 76 klaczy kasz­ta­no­wa­tych i 44 kasz­ta­no­wa­to­sro­ka­tych. Konie bez odmian sta­no­wiły tylko 37,1% tej popu­lacji. Skoro więc wśród koni hucul­skich były konie kasz­ta­no­wate i były konie z odmia­nami (nawet z tak dużymi jak latarnie — takie konie można zoba­czyć na zdję­ciach z XIX wieku), to powinny móc w hodowli pozo­stać. Konie hucul­skie są rasą zacho­wawczą, powin­niśmy więc starać się zachować je takimi, jakimi były.
Spo­tkałam się z opinią, że tak odmiany, jak i maść kasz­ta­no­wata pochodzą od koni arab­skich. Być może tak jest. W końcu wiele ogierów użyt­ko­wa­nych w Łuczynie pod koniec XIX wieku miało domieszkę krwi arab­skich, w tym Stirbul (ogier z odmia­nami na nogach i głowie i z rybim okiem), Taras i zało­ży­ciel ist­nie­ją­cego do dziś rodu męskiego – Hroby. Co prawda Mencel w 1923 roku na łamach „Jeźdźca i Hodowcy“ nie­zbyt przy­chylnie oce­niał przed­wo­jenną dzia­łal­ność stad­niny w Łuczynie, wła­śnie ze względu na to, że hucuły z Łuczyny miały dolew obcej krwi, były cięższe i większe. Mencel uważał, że wpływ austriac­kich ogierów rzą­do­wych był dla hodowli hucułów raczej szko­dliwy i naj­lepsze konie spo­ty­kało się w oko­li­cach, gdzie wpływ „rzą­do­wych mie­szańców“ nie sięgał. Jednak do naszych czasów prze­trwali prak­tycznie tylko potom­kowie koni z Łuczyny. Nie zostaje nam więc nic innego, jak hodować hucuły takimi, jakimi uczy­niono je w tej stad­ninie. Gdyby bowiem wycofać z hodowli konie noszące w sobie geny Hro­bego, Stir­bula i Tarasa nie pozo­stałby już żaden hucuł. A skoro nie da się wyeli­mi­nować z hodowli wszyst­kich „arab­skich genów“, dla­czego zwal­czać umasz­czenia, które być może pochodzą od arabów, a być może nie?
Spo­tkałam się też z opinią, że co prawda maść kasz­ta­no­wata była na Huculsz­czyźnie powszechna, lecz do hodowli powo­jennej maść tę przy­niosły konie szla­chetne i dla­tego teraz trzeba tę maść eli­mi­nować. W I tomie Księgi Stadnej Koni Hucul­skich można zna­leźć kasz­ta­no­watą klacz Gruda I Khc 28, córkę anglo­araba pół krwi (ogiera Gong) i jej syna, ogiera Gie­wont Khc 15 (po Cedryt). Jednak oba konie zostały prze­nie­sione do Księgi Stadnej Koni Mało­pol­skich i nie pozo­sta­wiły wśród hucułów swoich potomków. Do tego samego tomu Księgi wpi­sa­nych jest także pięć pra­wnu­czek kasz­ta­no­watej uszla­chet­nianej klaczy Magda — Godula I Khc 21, Godula II Khc 22, Graca Khc 25, Gruda Khc 27 i Gryka Khc 29. Potomków Magdy zabrakło jednak w Pol­skiej hodowli już w latach sie­dem­dzie­sią­tych. Tak więc żaden z wyżej wymie­nio­nych koni nie wpłynął na współ­czesny obraz rasy hucul­skiej.
Maść kasz­ta­no­wata jest warun­ko­wana przez geny rece­sywne. Konie gniade, kare, myszate i bułane mogą mieć kasz­ta­no­wate potom­stwo. Nie da się więc stwier­dzić, który koń przy­niósł do pol­skiej popu­lacji koni hucul­skich geny warun­ku­jące maść kasz­ta­no­watą. Przy­kładem jest spro­wa­dzony do Polski rumuński ogier Pri­slop IX-81, który dawał kasz­ta­no­wate potom­stwo, a w jego rodo­wo­dzie nie ma żad­nych koni two­rzą­cych powo­jenną popu­lację koni hucul­skich w Polsce. Nie ma też w jego rodo­wo­dzie żad­nych koni szla­chet­nych (poza przod­kami łuczyń­skich ogierów).
Ponadto genu rece­syw­nego (bez pro­wa­dzenia badań gene­tycz­nych) z popu­lacji usunąć się nie da, ponieważ zawsze będą w niej pozo­sta­wały hete­ro­zy­goty, u któ­rych ten gen nie będzie się ujaw­niał. Co by nie robić, zawsze będą rodziły się kasz­ta­no­wate źre­bięta. Mogą się co naj­wyżej rodzić rza­dziej. Tym bar­dziej dziwne wydaje się eli­mi­no­wanie z hodowli tylko kasz­ta­no­wa­tych ogierów, gdy noszące te same geny klacze mogą w niej pozo­stać.
Ist­nieje rów­nież opinia, że maść kasz­ta­no­watą przy­niosły do Polski spro­wa­dzone z Cze­cho­sło­wacji ogiery (Goral X i Hroby V-22), gdzie nie pil­no­wano czy­stości rasowej i konie hucul­skie krzy­żo­wano z końmi mur-insulan, haflin­ge­rami, fior­din­gami i innymi jeszcze rasami koni. Wedle tej opinii maść kasz­ta­no­wata mia­łaby pocho­dzić od koni mur-insulan.
Tym­czasem Goral X miał czysto huculski rodowód, a Hroby V-22 miał wśród przodków siwego ogiera arab­skiego Liktor, ale żad­nych koni mur-insulan. Przy czym wspo­mniany wcze­śniej rumuński ogier Pri­slop IX-81, dający kasz­ta­no­wate potom­stwo, nie miał wśród swoich przodków nie tylko koni innych ras niż huculska, ale w ogóle żad­nych koni z Cze­cho­sło­wacji.
Prze­pro­wa­dziłam ana­lizę od jakich przodków pochodzą współ­czesne konie hucul­skie, która wyka­zała, że do współ­cze­snej pol­skiej popu­lacji koni hucul­skich fak­tycznie prze­nik­nęły geny haflin­gerów, fior­dingów i konia Prze­wal­skiego, ale nie mur-insu­lanów. Obce geny przy­niosły konie spro­wa­dzane z Czech w ostat­nich latach przez pry­wat­nych hodowców. Konie te nie są kasz­ta­no­wate.
Jeśli usu­nięcie z hodowli tych „zanie­czysz­czeń“ jest fak­tycznie konieczne, może nale­ża­łoby wyeli­mi­nować z niej po prostu wszyst­kich potomków tych koni. W przy­padku koni noszą­cych geny haflin­gera, fior­dinga i konia Prze­wal­skiego jest to jeszcze moż­liwe, ponieważ jest ich w Polsce nie­wiele. Koni noszą­cych w sobie geny ogiera Liktor z hodowli usunąć się już nie da.
Usu­wanie tych koni z hodowli nie wydaje mi się jednak słuszne. Skoro konie noszące w sobie „nie­hu­cul­skie geny“ zostały wpi­sane do księgi, znaczy to, że speł­niały warunki bio­me­tryczne i użyt­kowe sta­wiane koniom hucul­skim, a więc że się od nich nie róż­niły feno­ty­powo.
Popu­lacja koni hucul­skich jest wciąż zbyt mała, by można było pozwolić sobie na usu­nięcie z niej nie­któ­rych osob­ników ze względu na nie­wła­ściwe umasz­czenie, czy nie cał­kiem poprawne rodo­wody. Może współ­czynnik inbredu w całej popu­lacji koni hucul­skich nie jest wysoki (wynosił on 6,83% dla źre­biąt uro­dzo­nych w 2003 roku), ale spo­krew­nienie między kla­czami i ogie­rami w obrębie stadnin było i zapewne nadal jest bardzo wysokie, np. współ­czynnik spo­krew­nienia ogiera Rewir z kla­czami z Gła­dy­szowa (stad­niny, w której ogier ten krył do końca życia) wynosił 26,02%. Poza tym nie­które rodziny żeń­skie (Redy i Zyrki) oraz rody męskie (Polana) są zagro­żone wygi­nię­ciem i szcze­gólnie wobec zwie­rząt pocho­dzą­cych z tych rodzin i rodów nie powinno się zaostrzać zasad wpisu do Księgi. Utrata tych rodzin i rodów będzie wielkim ciosem dla popu­lacji koni hucul­skich, w której zmien­ność gene­tyczna i tak jest bardzo mała. W latach 1999 – 2003 uro­dziło się tylko 27 źre­biąt z rodziny Zyrki, 28 z rodziny Redy i 30 z rodu Polana, gdy tym­czasem z rodziny Polanki uro­dziły się 283 źre­bięta, a z rodu Gur­gula 439.
Uważam także, że większa róż­no­rod­ność umasz­czeń może być korzystna dla rasy. Ponieważ jeźdź­cami hucułów są w dużej mierze dzieci, uroda koni, może odgrywać duże zna­czenie przy wyborze wierz­chowca. Co prawda, więk­szość ludzi pre­fe­ruje konie gniade, są też jednak miło­śnicy sro­kaczy i kasz­tanów. Nie­którym podo­bają się też duże odmiany.
W pol­skiej powo­jennej hodowli koni hucul­skich nie­wiele było uzna­nych ogierów kasz­ta­no­wa­tych, bo i rodziło się nie­wiele kasz­ta­no­wa­tych źre­biąt. Do Księgi Stadnej zapi­sano zresztą tylko 4 kasz­ta­no­wate ogiery (Gazda Khc 14, Iwan Pop Khc 27, Perot Khc 116 i Kaduk Khc 219), z czego 2 (Gazda i Kaduk) były czynne w hodowli. Kaduk kryje do dziś, komuś więc się podoba i ktoś chce uzy­skać od niego potom­stwo.

autor: Kata­rzyna Kwie­cińska-Olszewska

_zdjęcie 24

Brud­no­kasz­ta­no­waty wałach Neron (Puszkar – Nela po Wicher), uro­dzony w 2003 roku, czem­pionka użyt­kowa XVI Dni Hucul­skich w 2010 roku. Zdjęcie zro­bione na trasie ścieżki hucul­skiej pod­czas XVII Dni Hucul­skich. fot. Kata­rzyna Kwie­cińska-Olszewska

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kasz­ta­no­watą z łysiną klacz Wiśniówka (Wabigon — Gwiazda po Szafir), uro­dzona w 1992 roku, kon­ty­nu­atorka rodziny Redy. fot. Kata­rzyna Kwie­cińska-Olszewska

03. lipca 2013 by Tomasz Maciejewski
Categories: Aktualności, Artykuły o koniach | Możliwość komentowania W obronie kasztanowatych hucułów została wyłączona

Czy istniały siwe hucuły?

Jak wszyscy, zaczy­nałam nie mając żadnej wiedzy.

W ciągu lat moich badań rodo­wodów hucul­skich nie­jed­no­krotnie natra­fiałam na mate­riały, które utwier­dzały mnie w prze­ko­naniu, że w prze­szłości u hucułów wystę­po­wała maść siwa. Tym­czasem w ciągu ostat­nich lat sto­sun­kowo często spo­tykam się z opi­niami, że nigdy nie ist­niały siwe hucuły czy­stej rasy. Jak więc było naprawdę?

Dr Jac­kowski w arty­kule „Skąd wzięły się konie hucul­skie?“ [2008] napisał:
(…) na Huculsz­czyźnie bywały konie róż­nych ras, typów i różnej maści, ale nie wszystkie zasłu­gują na miano „hucułów“, tak jak nie można powie­dzieć, że poru­sza­jące się po pol­skich dro­gach toyoty są … samo­cho­dami pol­skiej kon­strukcji. Rozu­mując w ten sposób łatwo spo­strze­żemy róż­nicę pomiędzy końmi hucul­skimi a końmi z Huculsz­czyzny. Wtedy nie trudno będzie nam zro­zu­mieć, że mogły tam być konie i siwe, i iza­be­lo­wate, i innych jeszcze maści.

Można z tego wnio­skować, że wśród „czy­sto­ra­so­wych“ hucułów koni siwych i iza­be­lo­wa­tych nie było i być nie powinno.

Pod­le­ga­jąca armii stad­nina w Łuczynie hodo­wała raczej konie ciemno umasz­czone, a więc: kare, gniade i myszate. Tym czasem Huculi lubo­wali się w koniach sro­ka­tych. Zale­żało im na tym, żeby ich koń był łatwy do zauwa­żenia na roz­le­głych poło­ni­nach i do odróż­nienia od konia sąsiada, chcieli też żeby był efek­towny i nie­po­wta­rzalny. Wszystko to jednak nie oznacza, że hodo­wali konie tylko i wyłącznie sro­kate. Na pokazy koni hucul­skich orga­ni­zo­wane w latach 1899 – 1914 w Żabiem Huculi przy­pro­wa­dzali także konie innych maści. Czy koń siwy lub iza­be­lo­waty nie mógł ludziom w tam­tych cza­sach tak jak sro­kacz wydawać się efek­towny?

Hol­länder w swojej książce „Koń huculski“ (1938) napisał:
Z zapi­sa­nych od roku 1924 do ksiąg rodo­wych 701 klaczy czysto hucul­skiego pocho­dzenia wpi­sałem:
Gnia­dych – 263, w tym 50% ciemno gnia­dych, 103 z pręgą, 154 bez odmian, sro­ka­tych – 212 a to gniado-sro­ka­tych 118, kasz­tano-sro­ka­tych 44, karo-sro­ka­tych 31, siwo-sro­ka­tych 8, bułano-sro­ka­tych 7, myszato-sro­ka­tych 4. Karych – 89, z tych 66 bez odmian, 4 z pręgą; kasz­tanów – 76, z tych 18 z pręgą, 20 bez odmian; siwych – 27, a to 6 z pręgą i 2 bez odmian; buła­nych – 18, a to 17 z pręgą, 12 bez odmian; mysza­tych – 12, wszystkie z pręgą, 4 bez odmian; iza­be­lo­wa­tych – 4, w tym 2 bez odmian.
Po tym cytacie, wydaje się, że nie ma się nad czym dalej zasta­na­wiać. Skoro Hol­länder napisał, że opi­sane przez niego klacze były „czysto hucul­skiego pocho­dzenia“, znaczy to, że zda­rzały się hucuły siwe, iza­be­lo­wate, a nawet siwo-sro­kate. Jak więc należy rozu­mieć wypo­wiedź dr Jac­kow­skiego? Czyżby Hol­länder zesta­wiając swoje dane roz­minął się z prawdą? Dla­czego tak zrobił? Jego już o to zapytać nie można, a doku­menty opi­sy­wa­nych przez niego koni zagi­nęły w czasie wojennej zawie­ruchy.

Cie­kawą jest też sprawa, że wśród koni, które opisał Hol­länder, mało było mysza­tych. Czyżby daw­niej ta maść wcale nie była wśród hucułów powszechna, a więc i typowa?

W książce „Konie hucul­skie“ (1988) Brze­skiego i in. w roz­dziale „Okres II Wojny Świa­towej (lata 1939 – 1944)“ możemy prze­czytać:
Do 1944 r. dzia­łały ogiery uznane z hodowli pry­watnej. Były to: Janosik, Gacek, Gil i Haracz.

Nie ma tam żadnej adno­tacji, że maść Jano­sika była nie­ty­powa, a z I tomu Księgi Stadnej Koni Hucul­skich możemy się dowie­dzieć, że był on koniem siwym.

W tej samej książce w roz­dziale „Cha­rak­te­ry­styka koni zaro­do­wych“ prze­czy­tamy:
Od 1967 r. (tom II) maść siwa nie wystę­puje.

Dalej Brzeski i in. cytują za Hac­klem (1938):
Maść siwa uwa­żana jest za nie­ty­pową dla hucuła. Wytwo­rzyła się ona praw­do­po­dobnie przed I wojną świa­tową, kiedy to klacze hucul­skie kryto ara­bami.

Jest to cał­kiem praw­do­po­dobne. Także wiele ogierów użyt­ko­wa­nych w Łuczynie pod koniec XIX wieku miało domieszkę krwi koni arab­skich, w tym Stirbul, Taras i zało­ży­ciel ist­nie­ją­cego do dziś rodu męskiego Hroby. Teraz już jednak nie da się usunąć z popu­lacji koni hucul­skich wszyst­kich „arab­skich genów“. Gdyby bowiem wycofać z hodowli konie noszące w sobie geny Hro­bego, Stir­bula i Tarasa nie pozo­stałby już żaden hucuł. Nie­stety, do dnia dzi­siej­szego prze­trwali przede wszystkim potom­kowie koni z Łuczyny, a nie ory­gi­nal­nych hucułów z połonin. A skoro tak, po co pro­te­stować prze­ciwko maści siwej? Czy zmiany czysto este­tyczne (maść), jakie mogły spo­wo­dować „arab­skie geny” są waż­niejsze od trud­niej­szych do zauwa­żenia zmian w budowie i psy­chice koni, które na skutek tego krzy­żo­wania zaszły?

Hol­länder w swojej książce nie miał nic prze­ciwko siwym hucułom i nie zapro­po­nował jej usu­nięcia. Nie prze­szka­dzały mu też „arab­skie domieszki“. Nam też nie powinny one prze­szka­dzać. Trudno bowiem zna­leźć rasę, w pro­cesie two­rzenia której nie zostały użyte konie arab­skie. A wła­śnie przed I wojną świa­tową w Łuczynie zaczęła powstawać rasa huculska w takiej formie, w jakiej znamy ją współ­cze­śnie, choć małe konie gór­skie ist­niały na tym terenie już kil­kaset lat wcze­śniej.

We współ­cze­snym pro­gramie hodowli koni rasy hucul­skiej [2007] zapi­sano, że hucuły nie mogą być siwe. Takie sfor­mu­ło­wanie wywo­łuje u mnie lekkie zakło­po­tanie. Po co bowiem zabra­niać czegoś, co jest nie­moż­liwe? Maść siwą warun­kuje gen domi­nu­jący. Skoro więc nie ma już siwych hucułów, nigdy więcej ich nie będzie. Chyba, że są takie wśród koni uwa­ża­nych za hucuły na Ukra­inie. Czy jednak konie ze współ­cze­snej Ukrainy zostaną kiedyś uznane za rasowe hucuły? Czy byłoby to słuszne? To temat na zupełnie inny artykuł. Nie jest to jednak wyklu­czone, bo od 2010 roku na Ukra­inie pro­wa­dzona jest księga stadna dla koni hucul­skich, jeszcze nie uzna­wana w żadnym z krajów hodu­ją­cych konie tej rasy.

Czy maść siwa została jednak z hodowli wyeli­mi­no­wana celowo? Nie spo­tkałam się z mate­ria­łami, w któ­rych byłaby o tym mowa. Nato­miast przej­rzenie Księgi Stadnej każe mi sądzić, że maść siwa została utra­cona przez przy­padek, czy żeby napisać to bar­dziej naukowo – z powodu dryfu gene­tycz­nego.

Zresztą, we wstępie do wyda­nego dru­kiem w 1962 roku I tomu księgi stadnej koni hucul­skich Hol­länder napisał:

(…) umasz­czenie koni hucul­skich jest roz­maite. Prze­waża maść gniada we wszyst­kich odcie­niach do pło­wego włącznie, sro­kata o różnym umasz­czeniu plam, kara czę­ściej z odcie­niem wronim lub myszatym, kasz­ta­no­wata, bułana, myszata, rza­dziej siwa i iza­be­lo­wata.

Siwe klacze Fiska Khc 15 (Hroby I-7 – NN) i Gozia Khc 24 (Gacek – Jonta) przez prawie całe swoje życie kryte były ogie­rami pół­krwi, nie mogły więc zostawić po sobie raso­wego potom­stwa. Nale­żały one do pry­wat­nych wła­ści­cieli, którzy zapewne nie zda­wali sobie sprawy, że to co robią ze swoimi kla­czami, może mieć w przy­szłości wpływ na obraz całej rasy hucul­skiej.

Siwy ogier Biczyk Khc 2 (Bijok – Ska­winka) przez rok (1957) był na punkcie kopu­la­cyjnym w Skawie i przez 3 lata (1958 – 1960) w Stró­żach. Czy to ze względu na swoje umasz­czenie nie krył hucul­skich klaczy? Czy też wła­ści­ciele kry­tych przez niego klaczy po prostu nie reje­stro­wali ich źre­biąt? W tan­tych cza­sach było to powszechne. Na pod­stawie Księgi Stadnej nie sposób jednak stwier­dzić, jak było.

Nato­miast siwa klacz Choina Khc 11 (Gacek III – Cze­remcha), którą Cywiński za „bardzo typową”, była użyt­ko­wana w pań­stwowej hodowli naj­pierw w stad­ninie w Jodłow­niku, a potem w Tyliczu i tylko przy­padek sprawił, że spo­śród jej pięciu źre­biąt jedno było siwe. Czemu tego źre­bięcia (klaczki Okrzemka po Cedryt), nie użyto w hodowli? Ze względu na maść, czy może z powodu wad budowy lub sła­bego zdrowia? Czy ktoś to jeszcze pamięta?

Wiele jest pytań, na które ja nie potrafię odpo­wie­dzieć. Jestem jednak pewna, że w prze­szłości były siwe konie, które opi­sy­wano jako konie hucul­skie. Więcej już jednak takich koni nie będzie wśród potomków hucułów obecnie uwa­ża­nych za rasowe.

autor: Kata­rzyna Kwie­cińska-Olszewska

21. czerwca 2013 by Tomasz Maciejewski
Categories: Aktualności, Artykuły o koniach | Możliwość komentowania Czy istniały siwe hucuły? została wyłączona

Spokrewnienie klaczy i ogierów wybranych polskich stadninach koni huculskich

Wstęp

Konie hucul­skie cha­rak­te­ry­zują się cen­nymi cechami, silnie utrwa­lo­nymi w tej rasie. Ze względu na małą liczeb­ność popu­lacji koni hucul­skich dobór musi być tak pro­wa­dzony, żeby nie dopu­ścić do zbyt szyb­kiego nara­stania spo­krew­nienia, a tym samym inbredu [1].

Celem tej pracy była ana­liza poziomu spo­krew­nienia pomiędzy kla­czami a ogie­rami w wybra­nych pol­skich stad­ni­nach.

Mate­riał i metody 

Mate­riał do ana­lizy sta­no­wiły rodo­wody ogierów wpi­sa­nych do VIII tomu Księgi Stadnej i star­szych nadal kry­ją­cych w Polsce (łącznie 156 osob­ników), oraz grup klaczy z SKH Gła­dy­szów (55 sztuk), SKHiA Izby (45 sztuk), SKH Serednie Małe (19 sztuk), SKH „Tabun” (20 sztuk) i SKH „Skar­biec” (6 sztuk) według stanu z 2006 roku. Dane rodo­wo­dowe tych koni i ich przodków pocho­dziły z Pol­skich Ksiąg Stad­nych Koni Hucul­skich (tomy I — VIII). Ponadto zostały uzu­peł­nione infor­ma­cjami z doku­men­tacji hodow­lanej SKH Gła­dy­szów i SKH „Skar­biec”, oraz z publi­kacji nauko­wych [2, 3, 5, 6].

Współ­czyn­niki spo­krew­nienia obli­czono metodą Hen­der­sona, czyli z uwzględ­nie­niem peł­nego rodo­wodu, w macierzy spo­krew­nień. Wyniki W tabeli  przed­sta­wiono średnie współ­czyn­ników spo­krew­nienia [%] poszcze­gól­nych ogierów z grupą klaczy z poszcze­gól­nych stadnin. Wybrano i przed­sta­wiono jedynie ogiery kry­jące w roz­pa­try­wa­nych stad­ni­nach oraz ogiery o naj­niż­szym i naj­wyż­szym średnim spo­krew­nieniu z kla­czami.

bez

Omó­wienie wyników

Średni współ­czynnik spo­krew­nienia pomiędzy ogierem, a grupą klaczy wahał się od 2,57% do 40,20% i w więk­szości przy­padków prze­kra­czał 10%. Brzeski i in. [1] podają, że w roku 1985 w SK Siary i ZZD Rymanów średni współ­czynnik spo­krew­nienia między kla­czami mat­kami, a ogie­rami wahał się od 3,30% do 16,47%. Naj­wyższy współ­czynnik spo­krew­nienia między ogierem, a klaczą w SK Siary w roku 1984 zano­to­wany przez Olech [4] wynosił 12,67%. Zgodnie z ocze­ki­wa­niami, od tamtej pory spo­krew­nienie między kla­czami a ogie­rami wzrosło.

Ogie­rami o naj­niż­szym średnim współ­czyn­niku spo­krew­nienia z gła­dy­szow­skim stadem klaczy matek były: Puchacz (Pri­slop X-8 – Puszka (Pri­slop X-4)) uro­dzony u Janusza Szota, Ban­dita (Ousor Zmrzlik Mars – Luna Gurgul Edo 2 – 6) hod. Hucul Club Praha, Hroby VII-25 (Hroby VII – Ousor-12) hod. SK Topol­czanki i Ousor VIII-50 (Ousor VIII – Góral XV-41) hod. SK Łuczyna. Żaden z ana­li­zo­wa­nych ogierów, nie był nie spo­krew­niony choćby z jedną klaczą z SKH Gła­dy­szów. Te same ogiery, czyli Puchacz, Ban­dita, Hroby VII-25 i Ousor VIII-50, były średnio naj­niżej spo­krew­nione z kla­czami z pozo­sta­łych stadnin. Niskie spo­krew­nienie ze stadem z Izb, Sered­niego Małego, „Tabunu” i „Skarbca” wyka­zy­wały ponadto jednak także: Pri­slop IX-81 (Pri­slop IX – Pie­trosu IX-14) i Hroby XXI-50 (Hroby XXI – Pie­trosu VIII-23) oba hod. SK Łuczyna. SKH „Skar­biec” była jedyną ana­li­zo­waną stad­niną, w której kry­jący ogier Ban­dita był w nie­wielkim stopniu spo­krew­niony z tam­tej­szym stadem klaczy matek (7,80%).

War­tości spo­krew­nienia ogierów z kla­czami pod­le­ga­ją­cych ana­lizie stad­nin­były bardzo podobne. Wska­zane ogiery naj­niżej spo­krew­nione z kla­czami z ana­li­zo­wa­nych stadnin naj­praw­do­po­dob­niej były naj­mniej gene­tycznie podobne do całej popu­lacji klaczy hucul­skich w Polsce. Aktu­alnie sze­rzej użyt­ko­wane w roz­ro­dzie są tylko Ban­dita i Ousor VIII-50 kry­jący w Biesz­czadzkim Parku Naro­dowym, a ogiery Hroby XXI-50 i Pri­slop IX-81 były użyt­ko­wane w SKH Gła­dy­szów (Hroby XXI-50 w latach: 1996 – 2002, a Pri­slop IX-81: 1997 — 2001). W celu spo­wol­nienia nara­stania inbredu w popu­lacji koni hucul­skich nale­ża­łoby roz­ważyć szersze wyko­rzy­stanie nisko spo­krew­nio­nych wyżej wymie­nio­nych ogierów w hodowli. Na szcze­gólną uwagę zasłu­gi­wały ogiery Hroby VII-25 i Puchacz. Jak dotąd, Hroby VII-25 pozo­stawił po sobie w Polsce czworo źre­biąt, a Puchacz ośmioro.

Obecnie (rok 2013) ogiery Hroby VII-25, Hroby XXI-50 i Pri­slop IX-81 już nie żyją. A Hroby VII-25 zostawił po sobie tylko 14 źre­biąt. Tak więc, korzy­stajmy z nie spo­krew­nio­nych ogierów, póki je jeszcze mamy.

autor: dr inż. Kata­rzyna Kwie­cińska-Olszewska

 

Piśmien­nictwo

1. Brzeski E., Kulisa M., Jac­kowski M. (1987) – Współ­czynnik spo­krew­nienia między kla­czami a ogie­rami hucul­skimi. Zesz. Nauk. AR w Kra­kowie, 25: 23 – 31.

2. Hackl E. (1938) — Der Berg-Tarpan der Wald­kar­pa­then genannt Huzul. Verlag Frie­drich Beck Buch­han­dlung. Wien-Leip­zing.

3. Hol­länder M. (1938) — Koń huculski. War­szawa.

4. Olech W. (1984) — Pro­ject of the bre­eding system of gene pool con­se­rva­tion for hucul horse popu­la­tion in Poland. Gene­tica Polo­nica, 25, 2: 181 – 186.

5. Radvan J. (2003) — Posu­zo­vani puvodu hucul­skich koni. Jez­dectvi, 3: 36 – 39.

6. Radvan J. (2004) – Vliv Pre­val­keho na soucasny chov hucul­skeho kone. http://www.hucul.net/knihy/rokosz/rokosz.html

_zdjęcie 13

ogier Powiew (Hroby XXI-50 — Powiastka)

_zdjęcie 12

ogier Afisz (Pri­slop IX-81 — Alaska ex Nelka)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

ogier Jasmon (Jaśmin — Nanda)

14. czerwca 2013 by Tomasz Maciejewski
Categories: Aktualności, Artykuły o koniach | Możliwość komentowania Spokrewnienie klaczy i ogierów wybranych polskich stadninach koni huculskich została wyłączona

Przodkowie współczesnych polskich koni huculskich

W rodo­wo­dach koni hucul­skich uro­dzo­nych w Polsce latach 1999 – 2003 wystę­puje 110 przodków, któ­rych można uważać za zało­ży­cieli rasy. Jako zało­ży­ciele rasy uzna­wane są wszystkie konie, na któ­rych kończą się rodo­wody współ­cze­śnie żyją­cych zwie­rząt. Są to zatem konie hucul­skie o nie­znanym pocho­dzeniu, lub takie, któ­rych pocho­dzenie jest obecnie nie do usta­lenia. Do zało­ży­cieli zali­czane są rów­nież konie innych ras użyte w hodowli hucułów. Zwie­rzęta te można podzielić na cztery kate­gorie: zało­ży­ciele rodów męskich, zało­ży­cielki rodzin żeń­skich, „ojcowie klaczy” (ogiery, które prze­ka­zały dalej swojej geny tylko poprzez żeń­skich potomków) i „matki ogierów” (klacze, które prze­ka­zały dalej swojej geny tylko poprzez męskich potomków). Zwie­rzęta o jed­no­stronnym rodo­wo­dzie, któ­rych przodek nie powta­rzał się w rodo­wo­dach innych zwie­rząt także trak­to­wano jako zało­ży­cieli rasy.

Pośród „matek ogierów” wystę­pują konie o imio­nach: Goral, Hroby, Ousor, Pie­trosu, Pri­slop i Taras z róż­nymi nume­rami. Imiona te świadczą o ich pocho­dzeniu od wspól­nych przodków (zało­ży­cieli wymar­łych i nadal ist­nie­ją­cych rodów męskich). Ponieważ jednak rodo­wody tych koni są obecnie nie do usta­lenia, zwie­rzęta te muszą być trak­to­wane jako odrębni zało­ży­ciele. Pro­blemy z usta­la­niem ich pocho­dzenia są powo­do­wane krót­kimi (trzy­po­ko­le­nio­wymi) rodo­wo­dami dru­ko­wa­nymi w Księdze Stadnej. Konie impor­to­wane do Polski mają naj­czę­ściej udo­ku­men­to­wany cztero-pię­cio­po­ko­le­niowy rodowód, co i tak nie wystarcza, by zawarte w nim dane się­gnęły zało­ży­cieli rodów, czyli jak u nie­któ­rych koni hucul­skich 13 — 14 pokoleń. Pocho­dzenie impor­to­wa­nych zwie­rząt być może mogłoby być usta­lone na Sło­wacji, na Węgrzech, w Cze­chach, czy Rumuni.

Wśród 110 zało­ży­cieli współ­cze­snej pol­skiej popu­lacji koni hucul­skich można wyod­rębnić 6 zało­ży­cieli rodów męskich, 14 zało­ży­cielek rodzin żeń­skich, oraz 13 klaczy, które mogą w przy­szłości założyć swoje rodziny, 13 „ojców klaczy” i 64 „matki ogierów”.

Ogiery, zało­ży­ciele rodów męskich:

· Hroby – jasno­gniady, uro­dzony w 1895 roku. Nazwę swą otrzymał od szczytu gór­skiego w oko­licy Łuczyny. Był to koń bez­sprzecznie z domieszką krwi arab­skiej, o czym świad­czyła jego suchość, szla­chet­ność i lekki spód, ze szczu­płymi sta­wami nad­garst­ko­wymi i sko­ko­wymi. Krył w Łuczynie w latach 1900 – 1905 [Pruski 1960];

· Goral – gniady, uro­dzony w 1899 roku, w Mało­polsce. Pier­wotnie jego imię było praw­do­po­dobnie pisane Ghoral. Był to koń bardzo har­mo­nijnie zbu­do­wany, w typie noryckim, pra­wi­dłowy, kościsty i z dobrym ruchem. Krył w Łuczynie w latach 1905 – 1918 [Pruski 1960];

· Gurgul – gniady, uro­dzony w 1924 roku, w gospo­dar­stwie Andreja Pokse we Wschod­niej Sło­wacji. Krył w Topol­czan­kach w latach 1927 – 1936 [Radvan 2001b];

· Polan – ciem­no­gniady, uro­dzony w 1929 roku, w gospo­dar­stwie Semena Pone­pa­leka w Polan­kach (pow. Kossów) [Brzeski i in. 1988];

· Ousor – gniady, uro­dzony w 1929 roku na Buko­winie w oko­li­cach Obe­rhei. Imię Ousor znaczy po rumuńsku niedź­wiedź. Krył w Łuczynie w latach 1934 — 1943 [Krze­mień 2002];

· Pie­trosu – kary, uro­dzony w 1930 roku na Buko­winie także w oko­li­cach Obe­rhei. Krył w Łuczynie w latach 1934 — 1936 [Krze­mień 2002].

Hackl [1938] podaje, że Ousor i Pie­trosu nie były hucu­łami, a sze­kle­rami.

Często w opra­co­wa­niach wyróż­niany jest jeszcze siódmy ród Pri­slopa sta­no­wiący w rze­czy­wi­stości odga­łę­zienie rodu Gorala. Rodzi­cami Pri­spola byli 174 Goral I-7 i 84 Diana [Deskur 1997].

Zało­ży­cielki waż­niej­szych, wystę­pu­ją­cych w Polsce rodzin żeń­skich to:

· Poło­nina – poprzez wnuczkę ska­ro­gniadą Pastuszkę (490 Goral-12 —  Polanka) uro­dzoną w 1930 roku;

· Nako­neczna – gniada, uro­dzona w 1934 roku;

· Cze­remcha – siwa, uro­dzona w 1941 roku w ZSRR, opi­sana w księdze jako konik czar­no­morski;

· Wrona – kara, uro­dzona w 1934 roku;

· Wołga – myszata, uro­dzona w 1936 roku;

· Góralka Nowo­są­decka;

· Agatka – sro­kata;

· Baj­kałka – gniada, uro­dzona w 1944 roku;

· Laliszka (ex Lalka) – gniada, uro­dzona w 1945 roku;

· Wyderka (od Wydra) – jasno­gniada, uro­dzona w 1946 roku;

· Sroczka – gnia­do­sro­kata, uro­dzona w 1947 roku;

· Zyrka (Żyrka);

· Reda – gniada, uro­dzona w 1948 roku;

· 17 Aglaja – uro­dzona w 1917 roku w Rumuni poprzez Gurgul V-23.

Nako­neczna i Cze­remcha pocho­dziły z grupy sze­ściu klaczy nale­żą­cych do Stad­niny Koni w Racocie, do której zostały zaku­pione w celu wyko­ny­wania lek­kich prac w ogro­dzie [Hro­boni 1968].

Rodziny Wrony, Wołgi i Wyderki wywodzą się z grupy dwu­nastu klaczy otrzy­ma­nych po wojnie z końmi rewin­dy­ko­wa­nymi z Nie­miec. Klacze te zostały prze­ka­zane Polsce z terenu Węgier [Hro­boni 1968]. Ponieważ wśród potomków Wyderki zda­rzają się konie z kozińcem, który nie­gdyś u hucułów nie wystę­pował, można przy­pusz­czać, że w krwi tej klaczy zna­lazła się domieszka koni szla­chet­nych. Ist­nieją także przy­pusz­czenia, że Wołga była koni­kiem pol­skim [Jac­kowski 2005c].

Nie­którzy uwa­żają, że Laliszka ex Lalka była mie­szańcem z koniem mało­pol­skim, podobnie jak Sroczka. Były one bowiem dużymi, kali­bro­wymi kla­czami mało podob­nymi do koni hucul­skich [Jac­kowski 2005c].

Uro­dzona w 1930 roku w stad­ninie Braci Menclów Pastuszka (Goral-12 – Polanka) była jedyną matką stadną we współ­cze­snej pol­skiej hodowli koni hucul­skich wywo­dzącą się od ory­gi­nalnej klaczy hucul­skiej (Poło­niny, matki Polanki) [Deskur i Tom­czyk-Wrona 2001].

Klacz Gurgul V-23 (Gurgul-5 – 127 Góral XI-6), uro­dzona w 1974 roku w SK Topol­czanki, została spro­wa­dzona w drodze wymiany z Cze­cho­sło­wacji w roku 1984 do SK Siary [Krze­mień i Kario 1991]. Według znaj­du­jącej się w Polsce doku­men­tacji [doku­men­tacja hodow­lana SKH Gła­dy­szów] rodowód klaczy Gurgul V-23 ze strony matki można dopro­wa­dzić do klaczy 169 Ousor po Ousor (ur. 1929). Kovalcik i Horny [2006] podali, że Gurgul V-23 pochodzi z wywo­dzącej się z Rumunii rodziny klaczy 16 Aglaia uro­dzonej w 1917 roku, ale nie zapre­zen­to­wali dokład­nego rodo­wodu Gurgul V-23. Według kata­logu ogierów kry­ją­cych w Cze­chach w 2004 roku klacz 169 Ousor jest córką klaczy 15 Goral I-8, ta więc powinna być córką Aglai. Tym samym dzięki Gurgul V-23 w pol­skiej hodowli zaist­niała kolejna rodzina żeńska i jeżeli Kova­lčik i Horný się nie mylą, jest to rodzina Aglai.

Wszystkie pozo­stałe zało­ży­cielki linii żeń­skich pocho­dziły z pol­skiej, powo­jennej hodowli tere­nowej [Hro­boni 1968].

Poza tymi kla­czami, można było wyróżnić 13 innych, któ­rych linie mogą lub mogły być kon­ty­nu­owane na terenie Polski. Są to:

- pocho­dzące z pol­skiej hodowli tere­nowej: Dukla, Gwiazdka (1985) i Hala (1963). Gwiazdka nie była na pewno czy­sto­ra­sowym hucułem (o jej pocho­dzeniu nie wia­domo nic, poza tym, że jej dziadek ze strony ojca był koniem arab­skim [Zarębska 2005]). O Dukli i Hali nic pew­nego nie wia­domo;

- klacze, któ­rych potom­kowie, tra­fili do Polski z Czech i Sło­wacji impor­to­wani przez pry­wat­nych hodowców: Buko­wina (1935), Franca (Zuzika) (1944), FrosaMacocha (1942);

- klacze, któ­rych potom­kowie, tra­fili do Polski z Rumunii impor­to­wani przez pry­wat­nych hodowców: 86 Der­moxa, Goral-7, 241 Hroby VIII, 258 Hroby VIII-2, matka klaczy 339 Góral XIII-31, matka klaczy 340 Ousor IV-13.

Klacz uznana za zało­ży­cielkę rodziny żeń­skiej, z zoo­tech­nicz­nego punktu widzenia, musi dać przy­naj­mniej 5 sztuk potom­stwa, w tym co naj­mniej 2 córki użyte w hodowli, które dały początek 3 lub więcej poko­le­niom potomnym [Chmiel 2005]. Tak więc, żeby mówić o obec­ności linii żeń­skiej, musi ona być utrwa­lona w hodowli i mieć przy­naj­mniej kilku przed­sta­wi­cieli. Wymie­nione wcze­śniej klacze (poten­cjalne zało­ży­cielki rodzin żeń­skich) mają w Polsce tylko poje­dyn­czych potomków i trudno w tej chwili stwier­dzić, czy linie te utrzy­mają się w przy­szłości.

Grupa „ojców klaczy” składa się z 13 ogierów.

Cze­re­mosz, Miszka, StirbulTaras to pierwsze ogiery hucul­skie, które zało­żyły większe rody męskie, wszystkie kryły w Łuczynie [Brzeski i in. 1988]. Choć ich rody wygasły, trudno obecnie zna­leźć hucuła, który nie miałby któ­regoś z tych ogierów pośród swoich przodków.

Uro­dzony w 1871 roku Miszka był ciem­no­gniadym ogierem o nie­znanym pocho­dzeniu. Był to rdzenny hucuł z okolic Buczyny, cha­rak­te­ry­zował go mały wzrost, krępa budowa w typie konia Prze­wal­skiego i ciężka, ordy­narna głowa. Krył w Łuczynie w latach 1881 — 1883 [Pruski 1960, Jac­kowski 2004b].

Ciem­no­gniady Cze­re­mosz uro­dzony w 1883 roku mie­rzył 143 cm taśmy. Nie­którzy twier­dzili, że Cze­re­mosz był synem Miszki, inni, że pocho­dził od klaczy po Miszce [Brzeski i in. 1988, Jac­kowski 2004b]. Nato­miast według Hackla [1939] było nie­moż­liwe, żeby Cze­re­mosza miał Miszkę w rodo­wo­dzie. Czynny był w Łuczynie w latach 1887 — 1893 [Pruski 1960, Jac­kowski 2004b].

Stirbul był jasno­gniadym ogierem z dużymi odmia­nami na nogach i głowie, oraz prawym okiem rybim, nie­zna­nego pocho­dzenia, uro­dzonym w 1873 roku [Brzeski i in. 1998, Jac­kowski 2004b] i nazwanym jak szczyt górski [Pruski 1960]. W kłębie mie­rzył 145 cm taśmy. Sądząc z wyglądu zewnętrz­nego był on hucułem z domieszką krwi arab­skiej [Brzeski i in. 1988]. Krył w Łuczynie w latach 1877 — 1880 [Pruski 1960].

Ciem­no­gniady Taras uro­dzony w 1878 roku był koniem sto­sun­kowo dużym (mie­rzył bowiem 150 cm taśmy), wyso­ko­nożny, szla­chetny, miał wyraźną domieszkę krwi arab­skiej. Krył w Łuczynie w latach 1883 — 1886 [Pruski 1960, Jac­kowski 2004b].

Corbu ex Czort (ur. 1912) to ogier pocho­dzenia rumuń­skiego. Rów­nież krył w Łuczynie [Radvan 2001a, Jac­kowski 2004b].

Bajarz (c. gn., ur. 1939) i Cze­re­mosz (gn. sr., ur. 1930) to konie z pol­skiej hodowli tere­nowej [Księga Stadna, tom I, 1962].

Ogier Tarpan naj­praw­do­po­dob­niej nosił pier­wotnie imię Szczepko. Uro­dził się w 1936 roku. Był koniem siwej szpa­ko­watej maści, o wymia­rach 141 – 166-18,5 cm. Jego ojcem był ogier czy­stej krwi arab­skiej Liktor (Farys II – Demeter), a matką pry­mi­tywna klacz z okolic Sie­mia­tycz. Należał on do grupy małych koni (nazy­wa­nych „pan­jep­ferde”), zgro­ma­dzo­nych przez nie­mieckie władze oku­pa­cyjne w Racocie [Deskur i Tom­czyk-Wrona 2007]. W Cze­cho­sło­wac­kiej hodowli koni hucul­skich pewną rolę ode­grał jego syn Javor (ex Bachmat, od pry­mi­tywnej klaczy Wacia, ur. 1942), który w latach 1946 — 1952 był użyty w SK Topol­czanki [Radvan 2001a]. Obecnie trudno ustalić, w jaki sposób Javor trafił do Topol­czanek. Naj­praw­do­po­dob­niej nastą­piło to pod koniec II wojny świa­towej po ewa­ku­acji stad­niny w Racocie [Deskur i Tom­czyk-Wrona 2007]. Jego synowie zostali wyeli­mi­no­wani z hodowli, ale cztery córki wcie­lono do stada matek w Topol­czan­kach [Radvan 2001a]. Jego geny tra­fiły do współ­cze­snej pol­skiej popu­lacji koni hucul­skich poprzez impor­to­wa­nego ogiera Hroby V-22 Khc 51 (Hroby V – 761 Goral VI-14).

Rokos uro­dzony w 1951 roku w Zlo­bi­nach w Cze­chach jest potom­kiem konia Prze­wal­skiego 76 Urana (120 Horymir – 65 Minka, ur. 1944, ZOO Praga) i klaczy bił­go­raj­skiej 846 Runa (ur. 1941) [Radvan 2004]. Uran nie był jednak czy­stej krwi koniem Prze­wal­skiego, miał bowiem w sobie 12,5% genów konia domo­wego. Ojciec jego matki ogier 56 Halle 1 był potom­kiem dzi­kiego ogiera konia Prze­wal­skiego i klaczy mon­gol­skiej słu­żącej jako mamka dla odła­wia­nych z wol­ności źre­biąt koni Prze­wal­skiego [Wake­field 2000]. Geny ogiera Rokos przy­niosły do pol­skiej popu­lacji koni hucul­skich klacze spro­wa­dzone w ostat­nich latach ze Sło­wacji i z Czech.

Konik, Miśko, ojciec klaczy BasiaSkat to konie, o któ­rych nic nie wia­domo.

Grupa „matek ogierów” składa się z 64 klaczy.

Gaina, Kamionka, Kitka, LuczynaLukava to nie­które spo­śród pierw­szych klaczy zaku­pio­nych do stad­niny w Łuczynie po jej ponownym otwarciu w 1877 [Brzeski i in. 1988].

Panca (1906), Parana (1917), Putila (1917), Sarata (1913), Tatarca (1913) to klacze pocho­dzące z Łuczyny [Radvam 2003].

Alga (1941), Dagmar (1944), Hurka (1945), matka klaczy 882 Gel­nica, MulicaZinka (zwana też Slepka, Sliepka i Sarca, po 289 Hroby I-1 od klaczy po 451 – 5 Góral-8, ur. 1939 w Turja Remety) to zało­ży­cielki cze­skich i sło­wac­kich linii żeń­skich nie mają­cych kon­ty­nu­atorek w Polsce [Radvan 2003, Kovalcik i Horny 2006].

Węgierka (gn., ur. 1934) i Wilija (c. gn., ur. 1941) wywodzą się z grupy dwu­nastu klaczy otrzy­ma­nych po II wojnie świa­towej z końmi rewin­dy­ko­wa­nymi z Nie­miec [Hro­boni 1968].

Klacz 800 Sava ur. 1936 w Turja Remety pochodzi po haflin­gerze 99 Campi [Radvan 2004]. Geny klaczy 800 Sava przy­niosły do pol­skiej popu­lacji klacze spro­wa­dzone do Polski w ostat­nich latach ze Sło­wacji.

Klacz 116 Dychov pochodzi po ogierze fiordzkim 559 Dychov (Rin­gulv – Doris II) [Radvan 2001a]. Geny klaczy 116 Dychov przy­niosły do pol­skiej popu­lacji konie spro­wa­dzone do Polski w ostat­nich latach z Czech i Węgier.

Babka, Brada, Diana, Giga, Jagoda II (od Jagoda, c. gn. sr.), Lucka, Manaila, Płoska, Rodzenka (1929), Senycia (siwa klacz z Żabiego) i Wacia to klacze, o któ­rych prawie nic nie wia­domo.

Wśród przodków koni hucul­skich znaj­duje się znacznie więcej klaczy (91), niż ogierów (19). Rody męskie są dużo starsze i się­gają końca XIX wieku, gdy tym czasem więk­szość rodzin żeń­skich pochodzi z okresu po II wojnie świa­towej. Do kon­ty­nu­acji rodów męskich potrzebni byli jednak nie tylko synowie następcy, a także ich matki, klacze pocho­dzące z hodowli tere­nowej, nie mające rodo­wodów, lub z krót­kimi rodo­wo­dami, stąd wśród zało­ży­cieli rasy więcej jest klaczy, niż ogierów.

W tabe­lach podano udział genów zało­ży­cieli rasy u źre­biąt hucul­skich uro­dzo­nych w latach 1999 – 2003, obli­czono go przy użyciu macierzy spo­krew­nień, wie­dząc, że każdy osobnik otrzy­muje połowę genów od ojca i połowę genów od matki, a jego spo­krew­nienie samego ze sobą wynosi 1 + F (war­tość współ­czyn­nika inbredu). Do obli­czeń użyto wła­snego pro­gramu napi­sa­nego w Delphi 5.0 i pro­gramu Excel.

autor: dr inż. Kata­rzyna Kwie­cińska-Olszewska

tt1

tt2

tt3

tt4

tt5

1. Brzeski E., Górska K., Rudowski M. (1988) — Konie hucul­skie. PWN, War­szawa.

2. Chmiel K. (2005) — Pol­skie ary­sto­kratki. Koń polski, 7: 73.

3. Deskur S. (1997) — Stan świa­towej hodowli hucułów. Koń polski, 4 (155): 30.

4. Deskur S., Tom­czyk-Wrona I. (2001) — Pastuszka. Koń polski, 1 (200): 42 – 43.

5. Deskur S., Tom­czyk-Wrona I. (2007) – Rola ogiera pol­skiego pocho­dzenia w cze­cho­sło­wac­kiej hodowli koni hucul­skich. Wia­do­mości zoo­tech­niczne, 4 (251): 82 – 84.

6. Doku­men­tacja hodow­lana Stad­niny Koni Hucul­skich Gła­dy­szów (1950 – 2006).

7. Hackl E. (1938) — Der Berg-Tarpan der Wald­kar­pa­then genannt Huzul. Verlag Frie­drich Beck Buch­han­dlung. Wien-Leip­zing.

8. Hro­boni Z. (1968) — Konie hucul­skie w Polsce. Koń polski, 2 (10): 2 – 6.

9. Jac­kowski M. (2004b) — Stad­nina na końcu świata. http://www.konpolski.pl/artykuly.htm.

10. Jac­kowski M. (2005c) — Jaki jesteś, jaki byłeś koniu huculski? Cz. II. Cha­rak­te­ry­styka rodów i rodzin – rodziny żeń­skie. Prze­gląd hodow­lany, 12: 18 – 20.

11. Kovalcik E., Horny M. (2006) — Huculsky kon s histo­riou ma buduc­nost. http://www.nztopolcianky.sk/hucul/2005/genezah.htm

12. Krze­mień M. P. (2002) — Konie gór. Wokół koni, 3: 36 – 41.

13. Krze­mień M. P., Kario W. (1991) — Hucuły — konie połonin. Parol Com­pany, Kraków.

14. Księgi stadne koni fiordz­kich, koni hucul­skich i koników: I tom. PWRiL. War­szawa 1962.

15. Pruski W. (1960) — Hodowla koni, t. 1. PWRiL, War­szawa.

16. Radvan J. (2001a) — Linie hucul­skych koni. http://www.hucul.cz/knihy/
lini_min/ Linie hucul­skych koni.html.

17. Radvan J. (2001b) — Linie Gurgul v chovu hucul­skeho kone. http://www.hucul.cz/knihy/lini_min/Gurgul v chovu hucul­skeho kone.html.

18. Radvan J. (2003) — Posu­zo­vani puvodu hucul­skych koni. Jez­dectvi, 3: 36 – 39.

19. Radvan J. (2004) — Vliv Pre­val­keho na soucasny chov hucul­skeho kone. http://www.hucul.net/knihy/rokosz/rokosz.html.

20. Wake­field S., Knowles J., Zim­mer­mann W., van Die­ren­donck M. (2000) — Status and action plan for the Przewalski’s horses (Equus ferus prze­wal­skii). http://www.iucn.org/themes/ssc/sgs/equid/docs.

21. Zarębska E. (2005) — Pierwsza Gwiazdka. Koń polski, 4: 26 – 28.

14. czerwca 2013 by Tomasz Maciejewski
Categories: Aktualności, Artykuły o koniach | Możliwość komentowania Przodkowie współczesnych polskich koni huculskich została wyłączona

Umaszczenie srokate u koni huculskich — Romantyczna hostoria pewnego genu

Umasz­czenie hucułów jest bardzo róż­no­rodne, prze­waża maść gniada w róż­nych odcie­niach (od jasno­gniadej do ska­ro­gniadej). Dużo jest koni mysza­tych, ale zawsze ciem­niej­szych, niż koniki pol­skie. W Polsce dość często spo­ty­kana jest maść sro­kata. Wystę­pują także konie kare, bułane i kasz­ta­no­wate. Na Huculsz­czyźnie i wśród przodków naszych koni wystę­po­wało umasz­czenie siwe i iza­be­lo­wate, które w dzi­siej­szej hodowli nie wystę­puje. Współ­cze­śnie jednak nikt już nie pamięta siwych hucułów. Trudno w to uwie­rzyć, ale tak jak stra­cony został gen odpo­wia­da­jący za umasz­czenie siwe, tak samo mógł prze­paść gen odpo­wia­da­jący za umasz­czenie sro­kate.

Umasz­czenie sro­kate wystę­pu­jące u koni hucul­skich jest uwa­run­ko­wane przez domi­nu­jący gen To. Konie sro­kate mogą być więc domi­nu­ją­cymi homo­zy­go­tami ToTo, któ­rych całe potom­stwo będzie sro­kate. Mogą być też hete­ro­zy­go­tami Toto, a wtedy ist­nieje praw­do­po­do­bień­stwo 50%, że prze­każą maść sro­katą na potom­stwo.

Huculi lubo­wali się w koniach sro­ka­tych. Zale­żało im na tym, żeby ich koń był łatwy do zauwa­żenia na roz­le­głych poło­ni­nach i do odróż­nienia od konia sąsiada, chcieli też żeby był efek­towny i nie­po­wta­rzalny, a barwnie ubrany jeź­dziec na sro­katym koniu two­rzył piękny obraz na tle gór. Sro­kacze z ciem­nymi nogami i taran­to­wa­tymi plam­kami uwa­żane były na Huculsz­czyźnie za odpor­niejsze i bar­dziej wytrwałe.

W latach 1925 – 1937 polska Komisja Kwa­li­fi­ka­cyjna Związku Hodowców Koni Rasy Hucul­skiej zare­je­stro­wała 806 klaczy hucul­skich. Hol­länder w swojej książce „Koń huculski” z 1938 podaje opis umasz­czenia 701 spo­śród tych klaczy, 212 z nich było sro­ka­tych (tabela 1).

Po II wojnie świa­towej w pol­skiej hodowli pozo­stało jednak nie­wiele koni sro­ka­tych. Do wyda­nego w 1962 roku I tomu Pol­skiej Księgi Stadnej Koni Hucul­skich wpi­sane były zale­dwie trzy sro­kate klacze: Buczyna, For­ta­lezaKoło­myja.

Karo­sro­kata Buczyna była córką gnia­do­sro­ka­tego ogiera Cze­re­mosz i siwej klaczy Cze­remcha. Uro­dziła się w 1948 roku w SK Racot. Dała 13 źre­biąt i była kon­ty­nu­atorką linii Cze­remchy. Wśród jej potom­stwa jednak tylko piątka źre­biąt była sro­kata. Były to same ogierki: Jassak, Skrzat, Tulipan, Zbrucz i Arbuz. Żaden z nich nie otrzymał jednak licencji.

Rów­nież karo­sro­kata For­ta­leza była córką gnia­do­sro­ka­tego ogiera Żelazny (Goral-4 – Zie­lonka) i gniadej klaczy Nako­neczna. Uro­dziła się w 1952 roku w SK Jodłownik. Dała 6 źre­biąt hucul­skich i jedno po ogierze arab­skim. Była kon­ty­nu­atorką linii Nako­necznej. Jednak tylko jedno jej źrebię, ogier Porfir po Brogan (Wujek – Wiochna), odzie­dzi­czyło maść sro­katą. Porfir otrzymał licencję, nie krył jednak klaczy hucul­skich i nie zostawił po sobie raso­wego potom­stwa.

Gnia­do­sro­kata Koło­myja była pół­sio­strą Buczyny, jej ojcem rów­nież był gnia­do­sro­katy Cze­re­mosz. Dane jej matki nie są znane. Uro­dziła się w 1944 roku w Majątku Bło­ci­szewo. Dała 6 źre­biąt. Maść sro­katą odzie­dzi­czyli po niej synowie: Chru­ściel i Hryć, którzy jednak nie otrzy­mali licencji i córka — karo­sro­kata Moł­da­wianka po Cedryt (Wujek – Węgierka). Moł­da­wianka otrzy­mała licencję i tra­fiła do stada klaczy matek w SK Tylicz. Nie zosta­wiła jednak w stad­ninie potom­stwa. Dwa razy jało­wiła, po czym w 1965 roku została sprze­dana do Włoch.

Mogłoby się więc wydawać, że umasz­czenie sro­kate zostanie w pol­skiej hodowli koni hucul­skich stra­cone.

Do wyda­nego w 1967 roku II tomu Pol­skiej Księgi Stadnej Koni Hucul­skich wpi­sane były dwie sro­kate klacze: Larynka i wspo­mniana wcze­śniej Moł­da­wianka, oraz rów­nież wspo­mniany wcze­śniej ogier Porfir.

Mysza­to­sro­kata Larynka była córką mysza­tego ogiera Cedryt i gnia­do­sro­katej klaczy Pisanka. Pisanka, była córką dwojga sro­ka­tych rodziców — ogiera Jeleń II (Jeleń – Babka) wywo­dzą­cego się z linii Gorala (Jeleń był synem ogiera 385 Goral-9) i klaczy Agatka. Larynka uro­dziła się w 1957 roku w SK Tylicz. Dała tylko 4 źre­bięta, a mimo to stała się nie tylko kon­ty­nu­atorką linii Agatki, ale także klaczą, dzięki której umasz­czenie sro­kate zostało utrwa­lone w pol­skiej hodowli koni hucul­skich.

Umasz­czenie matki odzie­dzi­czyło tylko jedno źrebię Larynki. Był to ogier Zefir po Cukor-Gurgul-5 (Gurgul I-2 – 7 Zinka). Zefir uro­dził się 6 stycznia 1967 roku, a Larynka padła 17 kwietnia osie­ro­cając go w wieku trzech mie­sięcy. Czy można się było spo­dziewać, że to źrebię zostanie licen­cjo­no­wanym ogierem? Tak się jednak stało.

Zefir zostawił po sobie 37 potomków, w tym 19 sro­ka­tych. Spo­śród jego sro­ka­tych dzieci 11 otrzy­mało licencję. Sro­kate umasz­czenie następnym poko­le­niom prze­ka­zały jego córki: Emalia, Fan­tazja, Jutrzenka, JagódkaPożoga; oraz synowie: JaśminPusz­czyk.

Roz­prze­strze­nianiu się genu odpo­wie­dzial­nemu za umiesz­czenie sro­kate naj­bar­dziej przy­służył się jednak uro­dzony w 1977 roku w SK Siary ogier Jaśmin od klaczy Dzie­wanna (Hroby V-22 – Wio­senka), naj­sław­niejszy ogier huculski, aż pię­cio­krotnym złoty meda­lista wystaw kra­jo­wych. Jaśmin był koniem jednak nie tylko pięknym, ale także dzielnym użyt­kowo zarówno pod sio­dłem, jak i w zaprzęgu. Odnosił także drobne suk­cesy jako koń do wol­ty­żerki. Krył przez 23 lata. Padł na cztery mie­siące przed swoimi 30 uro­dzi­nami. Pozo­stawił po sobie 180 potomków, w tym 81 sro­ka­tych.

Obecnie trudno jest wyobrazić sobie stado koni hucul­skich bez sro­kaczy. A prze­cież wszystkie z nich noszą kopię tego samego genu odpo­wia­da­ją­cego za to umasz­czenie, pocho­dzą­cego od Larynki. Do wyda­nego w 2004 roku VIII tomu Pol­skiej Księgi Stadnej Koni Hucul­skich wpi­sa­nych jest 125 sro­ka­tych klaczy i 56 sro­ka­tych ogierów (tabela 2).

autor: dr inż. Kata­rzyna Kwie­cińska-Olszewska

ttt1

ttt2

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ogier Jasmon (Jaśmin — Nanda).

gladyszow 2001 079

Wałach Sahajdak (Hroby XXI-50 — Sar­matka) — pra­wnuk Jaśmina.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ogier Nasir (Jaśmin — Neretwa).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wałach Szlak (Saracen — Sza­manka) — pra­wnuk Jaśmina.

DSC_8095

Ari­zona z Bia­ło­łęki (Miluś — Ama­zonka) — pra­pra­wnuczka Jaśmina.

 

 

14. czerwca 2013 by Tomasz Maciejewski
Categories: Aktualności, Artykuły o koniach | Możliwość komentowania Umaszczenie srokate u koni huculskich — Romantyczna hostoria pewnego genu została wyłączona

ZAPROSZENIE na Kurs „Jeździectwo Naturalne“

Zapra­szamy wszyst­kich zain­te­re­so­wa­nych

na Kurs „Jeź­dziectwo Natu­ralne bez Tajemnic”
Rela­tions Level 2 –Sza­cunek orga­ni­zo­wany przy współ­pracy ze Sto­wa­rzy­sze­niem Tury­styki i Rekre­acji Konnej „POLAN

DSC_0704DSC_0694

który odbę­dzie się w dniach 4 – 6 paź­dzier­nika 2013r
w Stad­ninie Koni „FIORD“ Mło­dzi­kowo, 63 – 023 Sulę­cinek, woj. wiel­ko­pol­skie.
Kurs zapla­no­wany jest na 3 dni po 7 godzin z 1 godzinną przerwą.
Zajęcia odby­wają się od piątku godz. 9 do nie­dzieli godz.17.
Wykłady teo­re­tyczne odbywać się będą w sali klu­bowej a zajęcia z końmi rano i
po połu­dniu na ujeż­dżalni lub hali oraz okól­niku.
Pro­gram Level 2 Rela­tions jest drugim z poziomów poświę­conym rela­cjom koń/jeździec sku­pionym na tre­ningu zwią­zanym z budo­wa­niem sza­cunku u szko­lo­nego konia.

Więcej infor­macji na www.jnbt.pl w zakładce szko­lenia — L1 Mło­dzi­kowo, Wlkp.

DSC_0978 DSC_1006 DSC_0684

L2 obej­muje wykłady z teorii jeź­dziectwa natu­ral­nego wraz z pro­jek­cjami mul­ti­me­dial­nymi oraz prak­tykę z ziemi i siodła pod­no­szącą sza­cunek szko­lo­nego konia do jeźdźca. Pro­gram oparty jest o naj­nowsze osią­gnięcia doty­czące beha­wio­ryzmu oraz tre­ningu natu­ral­nego łącząc nurty kilku naj­więk­szych szkół jeź­dziectwa natu­ral­nego z uwzględ­nie­niem realiów jeź­dziectwa pol­skiego. Daje on pod­stawy teo­re­tyczne i prak­tyczne zasto­so­wania metod natu­ral­nych w tre­ningu koni w dowolnej dys­cy­plinie jak skoki, wkkw, ujeż­dżenie, powo­żenie, west czy rekre­acja zmie­niając zasad­niczo relacje koń/jeździec.

 

05. czerwca 2013 by Katarzyna Majewska
Categories: Aktualności, Imprezy konne, Ogłoszenia | Możliwość komentowania ZAPROSZENIE na Kurs „Jeździectwo Naturalne“ została wyłączona

← Older posts

Newer posts →